poniedziałek, 5 października 2009

Powodów kilka

Podejmując decyzję o liceum zaocznym, zdawałam sobie sprawę, że dużo osób będzie miało z tym problem... Jak już napisałam wcześniej - decyzję podjęłam nie dlatego, że musiałam, ale dlatego, że chciałam...

Nie rozumiem dlaczego muszę dostosowywać się do ogólnie przyjętych norm, a dokładniej szablonów, aby podporządkować się innym. Wyjechałam na rok do Stanów, to mnie dużo nauczyło, zmieniło moją mentalność i pogląd na świat, wróciłam do Polski i wciąż próbuję się tu odnaleźć, postanowiłam, że nie mam ochoty na całe to przedstawienie z nauczycielami, którzy dzwonią do moich rodziców na przykład w sprawie podręcznika od angielskiego - przecież to paranoja, ale to tylko jeden z wielu przykładów. W Polsce, jako uczeń liceum, ty nie jesteś sobą, tylko dzieckiem swoich rodziców. Sam w szkole możesz mało co załatwić, bo słyszysz "przyjdź z rodzicem"...

I wiecie co? Ja nie jestem pewna, że wszystkie decyzje, które podejmuję są dobrymi decyzjami, mam wątpliwości i jest ich mnóstwo. Dodatkowo miesza się to z uczuciem, że chcę stąd wyjechać i zobaczyć coś nowego, poznać coś innego - niekoniecznie Stany.
Niektórzy nie zdają sobie sprawy, ile kosztowała mnie ta decyzja - kolejna, która miała zmienić moje życie, tak samo jak wyjazd do Stanów.

Ale ponad wszystko - jest to moje życie. Dyskutujcie na temat, która decyzja jest lepsza, ale nie oceniajcie mnie. O ile nie znajdziecie się kiedyś na moim miejscu, mając w głowie wszystkie doświadczenia i wspomnienia, które ja mam oraz z uczuciami, których doświadczam po powrocie, nie macie zielonego pojęcia jak to jest.
Oraz ci, dla których liceum to najlepsze lata - jeśli nie wiecie, jak to jest być skłonnym wymyślić jakąkolwiek wymówkę, aby nie iść do szkoły, udawać chorobę, okłamywać samego siebie, że tak naprawdę źle się czujesz, to nie wiecie o czym piszę na temat liceum. Taka była pierwsza klasa liceum - dlatego teraz wolałam to zmienić niż popaść w tę samą depresję, która byłaby na dodatek pogłębiona po roku w Stanach.

Czy jestem osobą, której nigdy nic nie pasuje? Być może. Już to kiedyś chyba słyszałam, ale wiecie co? Ja wymagam od życia czegoś więcej, może to jest mój błąd, ale nie przystaję tylko na to, co dostaję, jeśli mi się to nie podoba. Nie rozumiem ludzi, którzy siedzą całe życie cicho i podporządkowują się wszystkim naokoło. Wolę pomarudzić na blogu, ale nie kończy się to na samym marudzeniu - ja rzeczywiście coś z tym robię...

Jakie jest liceum zaoczne?
Dotychczas jest w porządku. W ten weekend mamy kolejny zjazd. Tak naprawdę nie mam za dużo do napisania, bo to liceum jak każde inne, z tą różnicą, że materiał jest przerabiany o wiele szybciej, a lekcje trwają dłużej. No i oczywiście musisz pracować samemu.

z perspektywy lat liceum będzie dla ciebie najlepszymi latami... czasem beztroski, teraz się tylko wydaje" boże jaka ja biedna! ile musze się uczyć!" jesli ktoś planuje studia, to tam dopiero zobaczy co to jest duża ilość nauki.
Kompletna bzdura :) Możesz przejść przez studia nie ucząc się (prawie) i dobrze o tym wiesz. To wszystko zależy od osoby i od twojej sprytności...
Dodatkowo, kto ci mówi, że tutaj chodzi o naukę? Mi to jest naprawdę obojętne jaką mam średnią i ile muszę się uczyć.

czemu rezygnujesz z najlepszych licealnych lat tylko dla pieniędzy? czy one są aż tak ważne?
Najwidoczniej nie czytałaś notek. Nie rezygnuję z 'najlepszych lat licealnych' z powodu pieniędzy... I nie, nie są ważne, ale naprawdę przydatne. ;) Zwłaszcza w przypadku studiów za granicą.

Nawet nie mam siły odpowiadać na wszystkie komentarze, hehe. Po prostu czasem mam po dziurki w nosie odpowiadać komuś, kto mnie ocenia, ale komentarz dodaje jako osoba anonimowa...


14 komentarze:

Anonimowy pisze...

Wiesz co Maja,naprawde ja doskonale Cie rozumiem...polska szkoła jest największą zmorą i paranoją jaka w ogóle istnieje.Ci nauczyciele i w ogóle to wszystko to jedno wielkie nieporozumienie i pomyłka..mam dokładnie tak samo:potrafię wymyśleć COKOLWIEK aby nie pójść do szkoły,zrobic COKOLWIEK,aby miec ten 'jeden',spokojny dzień,bez stresu..abym choc jeden dzien nie musiala patrzec na twarze tych nauczycieli,ktorzy robia ze wszystkiego problem i wystarczy spojrzec na ich mine,a zyc sie odechciewa w oka mgnieniu. W moim przypadku równiez absolutnie nie chodzi o to,że jest dużo nauki itd.Ja naprawde lubie sie uczyc.Nie chce sie tutaj wywyzszac czy cokowiek,nie o to chodzi,ale wiele osob uwaza mnie za osobe na poziomie i naprawde ludzie dziwia sie:jak taka osoba jak ty moze tak nienawidziec szkoly?!!'
w tym wszystkim chodzi o cos zupelnie innego-o to jak jestesmy traktowani!Nauczyciele w ogole nie potrafia wzniecic w nas tej pasji,zainteresowac nas, traktują nas z góry,jak byśmy byli gorsi,a przeciez oni kiedys tez byli na naszym miejscu!Ale to juz dawno poszlo w ich niepamięć.W ogole wedlug mnie powinni gleboko sie zastanowic nad tym dlaczego tyle uczniow nie chce chodzic do szkoly?Dlaczego robia to z przymusu?To jakas plaga juz w tym kraju,bo nie znam osoby ktora chodzi z usmiechem na twarzy do szkoly.Chyba to znak,ze powinni cos zmienic?Nauka powinna byc dla nas przyjemnoscia,szansa na poznanie czegos nowego-a jest zupelnie inaczej i to nauczyciele "wykształcili "w nas taki a nie inny sposób myslenia,wbili nam to do głowy.

Pozdrawiam,wierze ,że teraz,po tych zmianach,dasz rade! ;):*

Anonimowy pisze...

Powodzenia! :)

Anonimowy pisze...

Wolę pomarudzić na blogu, ale nie kończy się to na samym marudzeniu - ja rzeczywiście coś z tym robię...
marudzisz i robisz i chwala ci za to uwielbiam cie za twoje podejscie :) no wlasnie niech nauczyciele sami sie zastanowia dlaczego Kowalski nie pzryszedl 2 raz z rzedu na jego lekcje a odpowiedz jest prosta * zeby mnie ta S*** nie spytala bo musialem sie niemieckiego uczyc a nie z biologii tu dalam taki przyklad albo moze byc 1 sprawdzian w 1 dniu jak jakis nauczyciel zapowiada to wpisuje w dzienniku ze dzisiaj jest sprawdzian a jak zobaczy to 2 nauczyciel ktoy tego samego dnia chcial zrobic spr to powie ze ok to nie sprawdzian tylko kartkoweczka ale z takiego samego materiału zamiast na inny dzien przelozyc to jest wlasie chamstwo ja cie rozumiem w 100% i podziwiam 3maj sie 3mam kciuki za ciebie :***

Anonimowy pisze...

Aa to jeszcze raz ja i ciąg dalszy mojego komentarza,ktory jest pierwszy do tej notki ;p
Hahahaha wiesz co ja mam dokladnie tak samo rowniez jezeli chodzi o angielski.w ogole moi rodzice jutro ida do tej ziomali ktora mnie uczy,bo jestem na poziomie CAE a ona kazde mi kupowac ksiazki na intermediate,powiedziala mi ze jak na nastepna lekcje nie przyniose to wstawi mi 1 i tak za kazym razem bedzie jak nie bede miala ksiazki .Porazka normalnie hahah,jezeli mysli,ze ja kupie i bez sensu wydam 90 zl to sie grubo myli.A jak powiedzialam jej zeby mi dawala cos trudniejszego,bo mi sie nudzi itd.to powiedziala, ze ona nie moze mi dawac wyzej bo ona nas uczy do matury,ktora jest na mniej wiecej poz.FCE,fajna wymowka,smiechu warte po prostu,moze sie bala ze moja wiedza z angielskiego przewyzszy ja hahahahah.

Napisz,co tam porabiasz ;)
Pozdr.

Anonimowy pisze...

zastanawiam sie maja dlaczego tak przezywasz ten powrot z USA,ta rozlake...Przeciez w stanach w liceum tez sie trzeba uczyc...wiec o co chodzi?chodzi Ci o samo podejscie nauczycieli i wszystkich czy o co?a moze o to,ze tam np.mniej sie musialas uczyc aby miec dobre oceny lub duzo sie uczylas i widzialas rownie duze efekty(chodzi mi w tym momencie o oceny)?Troche sie zastanawiam,pewnie jest to tez w duzym stopniu zwiazane z tym ze nigdy nie bylam w USA i nie mialam szansy tego wszystkiego poznac,uczyc sie w amerykanskiej szkole itd.ale szczerze Ci tego zazdrosze ;)Bo wlasnie niesamowicie mnie zastanawia to ,ze nawet wielu moich znajomych ktorzy byli w usa na wymianie,czy tez osoby ktore prowadza blogi,wszyscy sa rownie zachwyceni stanami i w ogole nauka tam.ale nie rozumiem dokladnie dlaczego,przeciez tam tez sie trzeba uczyc!

Anonimowy pisze...

hahah Maja... pozwól, ze odniosę się do Twojej notki tak jak Ty odniosłaś się do moich komentarzy.
" W Polsce, jako uczeń liceum, ty nie jesteś sobą, tylko dzieckiem swoich rodziców. Sam w szkole możesz mało co załatwić, bo słyszysz "przyjdź z rodzicem""
Nie wiem do jakiej Ty szkoły chodziłaś, ale w moim LO (2 klasa) nauczyciele traktują nas jak dorosłych, a jak ktoś przychodzi z rodzicem, żeby rozwiązać jakiś banalny problem jest uważany za osobę niedojrzałą. Ja jestem dzieckiem moich rodziców a także sobą.
Nie mam zamiaru Cie oceniać, tylko Twoje decyzję.
Może wystarczyłoby po prostu zmienić szkołę zamiast histeryzować?
I jeśli chcesz przejść przez studia nie ucząc się, to gratuluję rozsądku. Na pewno dasz sobie radę w konkretnym zawodzie.

andrews pisze...

Your blog on U.S related news and current affairs offered a good reading. We Indians are able to understand the affluent lifestyle and high standards of living in the country.
Continue your good work.
Nupek.com provides latest world news all world news, us news,uk news , etc..more news at http://Nupek.com

DoriLori pisze...

Przeczytałam Twojego bloga z przyjemnością, bo też kiedyś marzyłam o amerykańskim liceum ale nie wierzyłam, że mogłabym to załatwić ;)

Według mnie zaoczne liceum to świetny pomysł, sama bym tak zrobiła gdybym miała na to wtedy odwagę :) Ja się zdecydowałam na taki system nauki na 2 roku studiów i dobrze na tym wyszłam. W liceum w ogóle się nie uczyłam, za to na studiach byłam w czołówce a teraz mam świetną pracę, więc z czystym sumieniem mogę napisać: idź własną drogą, realizuj swoje marzenia i nie oglądaj się na innych. Przejęłaś odpowiedzialność za własne życie!

pozdro, Dori :)

Anonimowy pisze...

Elo Maja,żyjesz ?;p

Anonimowy pisze...

Maja!
Tutaj Marta, planujesz moze jakos przyjazd do Warszawy? Chcialabym sie z Toba spotkac. pozdr.

i zapraszam do mnie californiadream.fotolog.pl

Anonimowy pisze...

hmm...no nie moge uwierzyc,ze pani marta tak bardzo ubiega sie o kontakt z kims,skoro juz 2 raz tutaj pisze to samo,to musi jej niesamowicie zalezec..pewnie cos sie pod tym kryje,moze ma jakis "wiekszy"interes?haha.hmm ,no nic,przynajmniej teraz moze poczuc,jak to jest,gdy jest sie olewanym..i bardzo dobrze...Moze przestanie sie tak soba zachwycac,robic z siebie wielka amerykanke i w ogole och achhh.california dream mmm ale sie podjaralam,naprawde niesamowite!Po prostu ŻAL.PL :)

Anonimowy pisze...

Maja zapomnialas juz o nas?:(

Tymon pisze...

A ja cię doskonale rozumiem, te wszystkie problemy, wątpliwości, momenty bezradnośći. Sam teraz jestem na rocznej wymianie w USA i widzę dużą różnicę pomiędzy Polską a Stanami. Już teraz wiem, że gdy przyjdzie czas rozstania, będzie to dla mnie ogromne przeżycie i na pewno nie będzie łatwo mi znowu mieszkać w Polsce. Mimo wielu trudności jakie tu codziennie napotykam, lubię Amerykę i wiem że powrót i ponowne przyzwyczajenie się do ojczyzny będzie dla mnie niemałym szokiem. Oczywiście życzę powodzenia w przyszłości i czekam na kolejną notkę, chętnie sobie poczytam jak sobie radzisz u nas w kraju. Pozdrawiam, Tymon.

Anonimowy pisze...

proponuje usunac bloga,bo bez sensu skoro itak juz nic tutaj nie piszesz..IRYTUJE MNIE TO!