poniedziałek, 8 czerwca 2009

Graduation; Senior Safe & Sober trip i wylot Sandry.

Zacznę od graduation, która odbyła się w piątek o 17. Atmosfera była naprawdę fajna, byłam z panią Hardesty, więc udało się dostać do środka wejściem dla nauczycieli, a tam czekała cała klasa seniorów ze Sparks. Wszyscy byli ubrani w cap & gown, czyli tę togę i śmieszną czapkę :) Miałam nadzieję, że nie będę płakać, ale kiedy pierwsza osoba mnie przytuliła, naprawdę się rozkleiłam... Po jakimś czasie mi przeszło, kiedy zajęłam swoje miejsce tuż przed sceną.

Oczywiście, jak wspomniałam wcześniej, ani ja ani Sandra nie mogłyśmy przejść przez scenę, a przynajmniej tak nam powiedziano... Tuż przed uroczystością pani Hardesty rozmawiała z dyrektorem i okazało się, że mogłyśmy przejść przez scenę, ale było za późno, żeby znaleźć dla nas togi :)

Graduation było długie i o ile przemówienia i senior video nie były nudne, to samo przejście przez scenę ponad 200 osób i przeczytanie każdego imienia i nazwiska, zajęło sporo czasu... :)

Po samej uroczystości pani Hardesty zaprosiła mnie na kolację - Sandra niestety nie mogła pójść. Ja pożegnałam się ze znajomymi, ale niektórych z nich widziałam później tego samego wieczora.
Po kolacji z panią Hardesty musiałam być w domu ok. 21, bo przed 21:45 musiałam być przed szkołą, żeby wsiąść na autobus do Alf Sorenson - ośrodek z basenem, salą gimnastyczną, itd., gdzie miała się odbyć nasza impreza po graduation.
Od razu po imprezie, większość osób jechała na wycieczkę do parku rozrywki Great America.
W Alf Sorenson mogliśmy pływać do północy, mogliśmy grać w siatkówkę albo koszykówkę, grać w gry planszowe, pokera, oglądać filmy. Ja wybrałam siatkówkę i właściwie to robiłam przez całą noc. Do Great America wyjeżdżaliśmy o 4 nad ranem, ale udało się się przetrwać całą noc bez snu ;) Zasnęłam dopiero w autobusie.
Rano dostaliśmy śniadanie - muffin i kartonik mleka, a gdy dotarliśmy na miejsce dostaliśmy nasze bilety do parku rozrywki i 20$ w gotówce do wydania. Potem o 12 spotkaliśmy się na lunch i dostaliśmy 10$ na lunch - chciałabym wspomnieć, że za wycieczkę zapłaciliśmy tylko 30$...
W parku byliśmy do ok. 18, byłam na większości rollercoasterów i bawiłam się świetnie! Do Sparks wróciliśmy ok. 23, i oczywiście wtedy po prostu padłam. Nawet nie wiecie, jak dobrze było w końcu pospać :)

Dzisiaj Sandra wyleciała do Norwegii. Obudziłam się o 5:40, żeby pożegnać się z nią na lotnisku. Pojechałam z Mindi, bo moja host rodzina nie chciała się z nią pożegnać - nie za bardzo lubili Sandrę, ale to inna historia.
Było dziwnie. Nie potrafiłam sobie wytłumaczyć, że ona wraca do domu. Wiem, że mnie to też już bardzo niedługo czeka - może nie powrót do domu, ale sam wyjazd ze Sparks. Sandra przeciągała wylot do ostatniej chwili - przeszła przez odprawę, kiedy musiała :) Potem było już smutno...
Jest teraz 8:02 - Sandra już od godziny leci do domu. Ja nie mogłam wrócić do snu po powrocie z lotniska...

Jej wyjazd zaznaczył początek końca, ale to tylko koniec mojej wymiany. To również początek nowego etapu w moim życiu.


5 komentarze:

sponio pisze...

czemu twoja rodzina nie przepadała za sandra??

Anonimowy pisze...

mozesz napisac ile mniej wiecej kosztowal Cie taki wyjazd? :)

Gośka pisze...

przeczytałam cały blog:) naprawde duzo zobaczyłaś a jeszcze NYC przed tobą... ach (marzenie) ja też zamierzam sie wybrać na wymiane ale taką z Rotary ( że kogoś się przyjmuje) cały czas mam nadzieje, że mnie przyjmą. Teraz nałógowo ucze się angielskiego (wymowa, i czytanie ksiazek po ang) i takie troche banalne pytanie ale oni wymiawiają np. didn't czy did not?? Sliczne foty, ale uwazam, że za mało jest ich z tobą. pozdrawiam:)

Anonimowy pisze...

hey. może wiesz, z którego biura jest możliwość wyboru stanu? Odp, pls :)

Anonimowy pisze...

W Almaturze na pewno z CIEE czy jakoś tak, w więkości biur można wybrać stan za dodatkową kwotę